Gdy będziemy żyć w zgodzie ze sobą, wszystko przyjdzie nam łatwiej.

Fajnie się mówi, że trzeba siebie zaakceptować, pokochać. Ale to tylko teoria. W praktyce wygląda to dużo trudniej. Co prawa są tacy ludzie, którym przychodzi to łatwo, ale niektórzy potrzebują więcej czasu, a jeszcze inni mogą nigdy nie zaznać tego stanu. 

 

 

Ja należę do drugiej grupy. Niestety trochę lat mi zajęła akceptacja samej siebie, dokładnie 30 😉 ale lepiej późno niż wcale. Co się takiego stało? Nie było to jedno wydarzenie, ale pewne następujące po sobie sytuacjie. Opiszę tylko kilka , żeby nie zanudzać :

 

  • NAJWAŻNIEJSZE to urodzenie dziecka. Myślę, że większość kobiet, które urodziły dziecko poczuły się o wiele, wiele silniejsze niż wcześniej. I pomaga to w samoakceptacji. Oczywiście jest to indywidualna sprawa, mogę się mylić, ale takie jest moje zdanie. Na pewno są takie kobiety, które nie mają takiej potrzeby i szanuję je. Z resztą na ten temat można pisać w nieskończoność, a nie to jest moim wątkiem w tym wpisie. 
  • Drugą rzeczą  ale w sumie, według kolejności czasowej to powinna być pierwsza : znalezienie odpowiedniego partnera, który akceptuje nas w całości. Ze wszystkimi wadami, które niestety każdy jakieś ma. Nie ma ludzi idealnych, ale gdyby wszyscy byli idealni, świat byłby bardzo nudny! Rozwijając ten wątek nie mogę pominąć tutaj mojego WSPANIAŁEGO MĘŻA, który nauczył mnie jak być lepszym człowiekiem. I to właśnie dzięki Niemu jestem teraz w tym miejscu. Nigdy nie było lepiej.
  • Trzecią rzeczą, związaną z poprzednimi, jest BYCIE DOBRYM CZŁOWIEKIEM. Nie możemy oczekiwać szczęścia, miłości ani niczego innego, jeśli my nie dajemy tego od siebie. To co dajemy wraca do nas z podwójną siłą! tzw „karma wraca”.
  • Czwarte przesłanie jest właśnie tym, co napisałam na początku. MUSIMY ZAAKCEPTOWAĆ SIEBIE!

 

 

ich troje

My Troje

 

 

SAMOAKCEPTACJA jest to proces. Nie można się obudzić rano pewnego pięknego dnia i powiedzieć : O! Od dzisiaj jestem zadowolona z siebie… Niestety albo „stety”, bo dochodząc do takiego wniosku i napotykając różne trudności, więcej się nauczymy i mocniej docenimy osiągnięty cel. 

 

Jak już wspomniałam, trzeba siebie zaakceptować, ale czasami niektóre rzeczy też ZMIENIĆ. Ale powtórzę, że ZMIENIAMY SIEBIE, a nie ludzi dookoła! Tylko na to mamy wpływ. 

 

Mój przykład, którym chciałabym się z Wami podzielić, dotyczy wyglądu.

Równo rok temu zaczęłam ćwiczyć.

 

Zrobiłam to z własnej, nieprzymuszonej woli. Dla siebie. No i po części dla najbliższych, a w szczególności, dla córki. Pewnego dnia pomyślałam, że chcę z nią spędzić jeszcze dużo lat, a żeby to przeżyć muszę być zdrowa. A wiadomo : „ SPORT TO ZDROWIE „. 

 

Nigdy nie uprawiałam żadnego sportu, nie lubiłam w-fu, a moja praca była siedząca. W skrócie przez 10 lat siedziałam w pracy albo w samochodzie 🙁

Aż tu nagle! Od czego zacząć?! Zaczęłam spokojnie. Nie kupiłam stroju, pojemników ani karnetu na siłownię. Ćwiczyłam w domu (dalej tak robię). Nie wierzyłam w swoje możliwości. Przyznam się. Wiedziałam, że nie będzie mi się chciało. Ale spróbowałam. 

 

https://youtu.be/8BIKde7lfdI

 

Na początek wybrałam SKALPEL Ewy Chodakowskiej. Po pierwszym razie zrobiłam 15 minut… A trwa 40 ! Nie wstydzę się tego. Takie są początki. Wiedziałam, że moja aktywność fizyczna jest na ujemnym poziomie. Ale z czasem szło mi lepiej i lepiej, aż zobaczyłam efekty! Wtedy dopiero moja motywacja wzrosła! Nie wiem czy to wcześnie czy późno, ale po około 3 miesiącach. 

Mam raczej atletyczną budowę ciała. Dlatego budowanie mięśni przyszło mi z łatwością. Gorzej jest z ich utrzymaniem. I tu napotkałam na problem… wakacje. Był to luty 2017 r.

Pojechałam na wakacje all inclusive, no to wiadomo. Ograniczenie jedzenia, mniejsze porcje i ćwiczenia raczej nie wchodziły w grę. A do tego jeszcze darmowe drinki, czyli puste kalorie… Wszystko to odsunęło mnie od wymarzonej sylwetki. Przestało mi się chcieć ćwiczyć i po prostu się zapuściłam się na 3 tygodnie. Po tym czasie zaczęłam od nowa. Ale to co stało się potem bardzo mnie ruszyło!

 

Nagle ćwiczenia, które już z łatwością robiłam doprowadzały mnie do zadyszki!

Nie mogłam w to uwierzyć! 3 tygodnie przerwy i taki krok w tył?! Tak! Bo kto się nie rozwija, ten się zwija. I moja kondycja wzięła nogi za pas i znikła. Choć i tak był znikoma.

 

Powrót do w miarę regularnych treningów trochę potrwał.

 

wyspy kanaryjskie

Puerto de La Cruz

 

Tak na dobre ponownie zaczęłam we wrześniu 2017 r. Wtedy już tak poważnie. Również ze zmianą nawyków żywieniowych. Konsultuję moja wiedzę z osobą kompetentną, żeby nie zrobić sobie krzywdy. Dużo się dowiedziałam, ale wciąż się uczę. Sprawdzam, co jest najlepsze dla mojego organizmu. Jestem jeszcze na początku mojej drogi, ale mimo to JESTEM W NAJLEPSZEJ FORMIE jaką kiedykolwiek miałam. To jest mój czas. A przede wszystkim WIEM CZEGO CHCĘ! 

 

Zawsze miałam największy problem z nogami i nigdy ich nie lubiłam. Wydawały mi się za grube, zbyt umięśnione itp. Były moim kompleksem i zawsze mówiłam w myślach, że chciałabym mieć chude nogi. A teraz? POKOCHAŁAM SIEBIE! Wiem, że ich nie zmienię! Mogę je tylko ulepszyć! I właśnie to robię ćwiczeniami! Nie ma innej drogi. A one mi się odwdzięczają! Nigdy nie miałam lepszych. 

 

Nie pokażę tutaj żadnych zdjęć przed i po, bo nie jestem jeszcze na tym etapie. Mogę pokazać tylko przed 😉 jeszcze nie mam się czym chwalić. Ktoś mógłby nie zauważyć różnicy, ale ważne, że ja ją widzę, poprawia mi to humor i daje energię do dalszej realizacji mojego celu. Bo teraz wiem jak chcę wyglądać, ale tak REALNIE. Nie będę nigdy długonogą modelką!

 

ALE ZAMIERZAM BYĆ NAJLEPSZĄ WERSJĄ SIEBIE!

 

 

słońce, wyspy

Zachód Słońca Na Teneryfie

 

 

I życzę tego także Tobie! Wiem, że to nie jest proste. I musisz chcieć tego głęboko w sercu. Robisz to dla siebie! Pamiętaj, że świata nie zmienisz, ale możesz zmienić siebie, a wtedy świat wyda ci się lepszy! 

 

 

Moim celem nie jest teraz zachęcanie do ćwiczeń ani diety, nic z tych rzeczy. Nie jestem kompetentna. Moim przekazem jest AKCEPTACJA SIEBIE. Mi akurat pomogło właśnie to, ale dla ciebie może to być zupełnie co innego. Znajdź swoją drogę i podążaj ją aż do efektu! Wtedy będziesz się częściej uśmiechał!

 

 

 

Uśmiechu na co dzień, DoraZadziora!


 


3 Komentarze

mmajerski · Listopad 14, 2017 o 8:41 pm

👏👏👏👏❤️❤️❤️❤️

    dorazadziora · Listopad 19, 2017 o 1:54 pm

    love u

TURBO SPALANIE – DORAZADZIORA.COM · Listopad 14, 2017 o 9:28 pm

[…] wpisie „POKOCHAJ SIEBIE” wspomniałam,  że ja zaczynałam od SKALPELA Ewy Chodakowskiej. Myślę, że na początek jest to […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *